Niewielu nauczycieli jest tak lubianych przez swoich wychowanków jak Witold Karpyza. – On nie uczył nas tylko matematyki, on uczył nas życia – mówili podczas uroczystości w Bibliotece Pedagogicznej, zorganizowanej 28 sierpnia 2013 roku w setną rocznicę urodzin legendarnego pedagoga, harcerza, historyka i podróżnika. Wychowankowie profesora to już dziś ludzie w dojrzałym wieku, a jednak na każde spotkanie poświęcone jego pamięci przychodzą tłumnie. – Był moim nauczycielem matematyki i wychowawcą – wspominała Krystyna Dąbrowska, polonista z Zespołu Szkół Budowlanych. – I chociaż z matematyki byłam słaba, to matematyka w jego wykonaniu była zabawą. Do dziś pamiętam zabawne paszcze krokodyli, które rysował na tablicy. W ten sposób objaśniał nam znaki mniejszości i większości. Pamiętam też jak kiedyś do szkoły przyszedł w dwóch różnych butach.
A potem sam śmiał się ze swego roztargnienia. Spotkanie w bibliotece poprowadził Bogdan Zalewski, wieloletni przyjaciel Witolda Karpyzy. - Poznaliśmy się w Liceum Pedagogicznym – opowiadał. – Profesor już tam pracował, a ja dopiero zaczynałem. Zobaczył, że mam wpięty krzyżyk harcerski. Podszedł do mnie. Porozmawialiśmy. A potem razem organizowaliśmy drużyny harcerskie, biwaki, rajdy. Nasza przyjaźń trwała do jego ostatnich dni. Zawsze był dla mnie niedościgłym wzorem: mądrości, uczciwości i skromności.
Uroczystości w bibliotece towarzyszyła prezentacja multimedialna, przygotowana przez Monikę Kowalską z Muzeum Lubuskiego im. J. Dekerta w Gorzowie Wlkp. To właśnie tam znajdują się bogate zbiory rysunków i dzienników profesora. Druga część uroczystości odbyła się przy grobie W. Karpyzy na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Żwirowej. Tam jego wychowankowie, przyjaciele i znajomi złożyli kwiaty, zapalili świece i trzymając się za ręce zaśpiewali harcerską pieśń „Ogniska już dogasa blask”.
(hc)
Materiały:
- Prezentacja [pdf]
